,,każdy z nas ma…

…swoje własne demony”
Simon

w tej okropnej piwnicy
chciałam Cię bronić.
chciałam Cię uściskać.
chciałam Cię pocieszyć…

jak dla mnie
nie ma nic co robisz źle.

czy w tym przypadku to dobre rozwiązanie?
czy mam jakiekolwiek prawo odwzajemniać spojrzenia?
czy masz świadomość jakie są moje demony?

to cud, że się powstrzymałam.
cuda się zdarzają…
częściej niż myślałam.

podobno męskie łzy cementują przyjaźń.
kilku już płakało na moim ramieniu.
jesteś pierwszym którego nie przytuliłam…

więcej to znaczy dla mnie niż dla Ciebie.

kiedyś wybuchniesz…
innej opcji nie ma.
spłonie wszystko na Twojej drodze.

nie da się trzymać wszystkiego w sobie.
każdy z nas swoje demony musi pokonać sam.
ja Ci nie pomogę nawet gdybym bardzo chciała…

i to właśnie Tobie, drogi R. życzę wszystkiego co
dobre,
lepsze
i najlepsze.
bądź szczęśliwy,
gdyż w ostatecznym rozrachunku tylko to się liczy.

podpisano:
czeszka.

pees. do kwietnia figura Poli.
taki plan…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

,, powiem więcej. więcej nie mam.”

żrę hormony i tyję.
taka zabawa ze skutkami ubocznymi,
które z moją skłonnością do tycia,
długo ze mną pozostaną…

remont trwa i opornie idzie.
tankowanie i opłata hotelowa sprawiły,
że weekend był darmowy.

jeszcze resztę beczki muszę wylać i
rozliczyć się z Szefem.
pierwsza liga zobowiązuje.

kolejny weekend zapowiada się jeszcze ciekawiej…
magia, Bieruń i coś tam jeszcze…
nawet nie wiem co.
stare wstrętne gwiazdy powinny iść do siebie.
zmiana ekipy na młodszą!
dobry plan.
jeszcze małą M. wpisałabym na stałą listę.

no i zmęczona jestem.
mało śpię.
za mało.

teraz mam na to czas.

pozdrawiam z garden party.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

252.

Projekt z podkładami kolejowymi obroniony.
Zapiski i główne zamysły pracy licencjackiej oddane.
Robocze weekendy od jutra (dziś) od 7:45.

Przeogromny brak konsekwencji.
kolejny
telefoniczne zabawy,
bez poczucia winy.
wzięte z potrzeby
i ochoty…

nic to nie zmienia.

zmęczona już jestem…

wbrew wcześniejszym założeniom tęsknię.

chyba chcę więcej…

podpisano:

czeszka.

pees. króliczka trzeba gonić…l

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Kako si bratko!

czyli Chorwacja.

A stało się tak, że wracając z Woodstock’u zadzwonił Junior i powiedziała, że D. jedzie na wakacje i wysypała im się jedna osoba. Pytanie czy nie chciałabym jechać. Głupie pytanie, bo chcę zawsze. Kwestia urlopu, a że Szefów mam genialnych, to nie było problemu i pojechałam…

Najlepsze jak do tej pory wakacje w życiu! Bez przygotowania, załatwiania, kombinowania… Wszystko jeden wielki spontan. Okazało się, że w Adriatyku umiem pływać – szok. Jadłam kalmary i ośmiorniczki, masowałam nagminnie T. i D. wyrównałam opaleniznę, a co najważniejsze odreagowałam. Coś niesamowitego!

pierwsze chyba takie moje zagraniczne wakacje. Nie zapomnę ich nigdy.

I tak jak na Woodstock’u ogoliłam brody: D., Chudemu i Panu Tacie K. tak na Chorwacji ogoliłam T. pod pachami. Mogę otwierać swój salon…

Na pamiątkę mam ponad 1500 zdjeć z tych 2 tygodni wojaży, kolczyki (tradycyjnie), koszulki z Wdst, pocztówki i muszle…

oby częściej!

teraz powrót do rzeczywistości.
trzeba pomyśleć o zimie.

podpisano:
czeszka.

pees. telefon od M. i wszystkie weekendy zajęte. nie ma co płakać.

pees. 2. zazdrość w Twoim wydaniu nie znaczy już dla mnie nic. nawet odpisać normalnie nie potrafisz… Twój problem.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

,,don’t know why…

…i didn’t come”

Ty milczysz,
ja milczę

to się nazywa zerwaniem kontaktów.

Woodstock udany pod wieloma względami…

najbardziej cieszy przejście do pierwszej ligi.
choć niestety pierwsza liga nie zapewnia dochodów w okresie zimowym.

trzeba będzie znowu czegoś szukać…

może znowu poza granicami kraju…

jeszcze na dobitkę praca licencjacka do napisania.
nie wiem kiedy ogarnę.

podpisano:
czeszka.

pees. księżniczka i Jej fochy działają już prawie wszystkim na nerwy. to mnie cieszy.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

,, czasami coś w nas umiera

i nie chce zmartwychwstać”

znowu piszemy.
od dawna wiem, że mnie nie chcesz.
nic to nie zmienia.
nic nie jestem Ci winna.

skończyła się praca u najgorszej szefowej na swiecie.
tylko ludzi żal.

byłam u wróżki.
generalnie nie wierzę w takie rzeczy,
ale fajnie się jej słuchało.

firma w której pracuję tak do 2 lat ma się rozpaść.
a mężczyznę swojego życia poznam na jakimś wyjeździe zagranicznym…
najpewniej będzie wtedy w związku, ale będziemy razem i to będzie to.
nawet jeśli na początku nie będę chciała, bo zajęty,
a takich nie ruszam.
będzie odnowienie znajomości, a On jest starszy.
O! jeszcze jakąś drogą (możliwe i prawdopodobne) sądową,
dostanę spadek, albo coś wartościowego.
szkoda, że nie mam pojęcia jaka będzie ta wartość…
i mam uważać za kółkiem.

następna wizyta za 3 miesiące, albo za pół roku.
tylko muszę zarezerwować sobie więcej czasu.
godzina to mało, bo przygotuję sobie pytania.

zobaczymy co się będzie działo.

dostałam praktykantki!
całkiem możliwe dziewczyny.
jutro plewing, a potem robienie projektu.
ciekawe jaki plan szefowie mają dla mnje na ten czas…

poza tym Markus stwierdził, że mogę już do nich przyjechać.
tylko kwestia dogadania na który weekend.
oby jeszcze w lipcu…

teraz zaskakuje mnie zachowanie mojego nowego Szefa.
to Szef przez duże S i chwała Mu za to.

Woodstock mamy zaplanowany.
to też istotne.
jak wytrzymam z panną P. i Blond gwiazdą nie mam pojęcia, ale alkohol mi pomoże.
no i muszę zrobić coś z brzuchem. może jakieś ćwiczenia..?

na auto jeszcze trochę i ogarnę.
przy nowym Szefie myślę, że już we wrześniu będę mogła poważnie się rozglądać za nowym Ciapajem.

jeszcze tylko jakieś wakacje zaplanować i tyle.
moje plany życiowe sięgają końca sierpnia.
a na początku Pan M. może mnie odwiedzi.
już się cieszę.

na dziś tyle.

podpisano:

czeszka.

pees. uśmiech na stałe przyfastryguj do twarzy. zawsze może być potrzebny. zwłaszcza gdy bang team się sypie.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

,,o co mnie prosiłaś?

O to, żebyś odebrał telefon.”

nieistotne.
chwyt bardzo poniżej pasa.
nie wykorzystam tego.

kochani browarnicy!
dziękuję za współpracę.
oj warto było…

gdybyś Szefie wiedział ile się zmieniło od tego czasu u mnie…
na swoj sposób odczuwam Wasz brak.
trudno.

w czym ona jest lepsza niż ja?
postawiłam brazila,
którego ktoś otworzył
i nie dostałam nic w zamian.
nie płaczę,
bo otwarcie powiedziałam,
że nie będzie imprezy.
jednak chciałabym się dowiedzieć
czego mi brakuje,
skoro jest jak jest?

ładne masz Kozak to autko.
szkoda, że to wszystko co masz.

life sie szykuje.
będzie ogień,
ale dam radę

podpisano:

czeszka.

pees. czerwona bombka i spalone plecy.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

,,kiedy człowiek nie ma dokąd pójść,

a nie może zostać tam gdzie jest,
zazwyczaj idzie tam gdzie nie powinien.”

za czas jakiś,
kiedy będę odchodzić,
odejdę z klasą.
dam na stół złotówkę
i powiem,
że kiedy ‚miłościwie nam panująca’ pozna swoją wartość,
to ma mi oddać resztę.

,,na weselu pierwsza masz ręce w górze”

miło było poznać.

ocierać pot z czoła Szefowi Kuchni
to sama przyjemność.
Ciebie można by sklonować.
w zasadzie DNA już mam…

grafik koszmarny.
dziękuję, pozdrawiam.

ciekawe co powie wróżka…
nie kupuję takich rzeczy,
ale dla towarzystwa pójdę.
może akurat…

podpisano:

czeszka.

pees. nie chcę nikogo karać. chcę zabijać.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

,,nieokrzesanie to tylko lukier…

…na torciku tego szaleństwa”

odbieram to jako komplement.

nowopoznany pan M. sprzedał moje wymarzone auto.

nie mam kiedy odwiedzić lekarza medycyny pracy.
mało tego wiecznie jestem w pracy.
albo ogród, albo restauracja.
dziś dla odmiany jeszcze piekło.

prawnik milczy, ale ja też nie piszę.
nie ma co się dziwić…

kuzyn ciągnie w góry,
ale nie mam wolnego, po pierwsze,
chcę tylko spać, to drugie.
pewnie jestem nieziemsko okropna,
ale gdybym miała 3 dni wolnego,
to śpię!

pierwsza opalenizna już jest.
spotkanie z niemieckimi Niemcami też się udało.
gdyby jeszcze tylko młoda nie rzucała swoich fochów na prawo i lewo…

Babce podziękowania za dotacje.

w czwartek znajdę numer konta.
wypłatę z gardenparty poproszę przelewem.

aha!
szkolenie barmańskie na tapecie
pan O. i ja.
zastanawiam się, czy tam nie zasnę…

a ogólnie to mam ochotę krzyczeć.
powtarzając za Markusem:
nie, to nie jest stabilizacja,
to jest utopia.

może gdybyś był…

podpisano:

czeszka

pees. po cholerę to wszystko.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

,, but i don’t think

i need you…”

wszystkiego najlepszego.
dziś już po raz kolejny nasza rozmowa dała mi do myślenia.
też ciężko stwierdzić co u mnie…

skąd mam wiedzieć skoro mam problem nawet z określeniem na jakim etapie się znajduję…

- masz w sobie koniec świata?
- a to był jakiś początek?

oczy zamykają mi się same.

dwa dni maratonu już za mną, ale kolejne 3 w perspektywie.

nie mam życia prywatnego.
a w poniedziałek pójdę (po pracy) do kina.
sama.

dobre napiwki,
meksykańska moneta,
suszone grzyby
i perfumy.

podpisano:

czeszka.

pees. Nie chce mi się…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj